Agile w dwa miesiące

Dzisiejszy tytuł jest co najmniej dwuznaczny. Czy chodzi o przejście na agile w dwa miesiące czy bardziej o to, jak stosować podejście zwinne dla inicjatyw i projektów trwających tak krótko? Dla odmiany nie będę Was trzymał w niepewności – chodzi o to drugie.

 

Horyzont czasowy

Podejście zwinne nie ma sensu dla krótkich inicjatyw. Cała ta filozofia, sposób myślenia i nastawienie totalnie nie zadziała, jeżeli chcemy mieć rezultaty po paru tygodniach. Czy jest sens sobie zawracać głowę “tym całym agilem” w przypadku krótkiego horyzontu czasowego?

Przebłyski dzisiejszego tematu pojawiły się jakiś czas temu w artykułach na temat celu zwinności i celu prowadzenia zwinnej firmy. Te dwa teksty dotykają głównych podstaw dzisiejszej tezy. Z jednej strony mamy bowiem zadowolenie klienta, utrzymanie go przy sobie i długofalowa współpraca. W wariancie minimum zależy nam na rekomendacjach i lepszej pozycji na rynku. To wszystko się zwraca po czasie.

Jako zwinna firma chcemy osiągać zyski teraz i w przyszłości. Nie działamy na zasadzie “po nas choćby potop”, nie wykorzystujemy niewiedzy naszych klientów, ani nie próbujemy zmaksymalizować zysków w krótkim okresie. No i, co oczywiste, nie dociskamy śruby zespołom tak, aby piszczeli.

W bardzo starym tekście “Nadgodziny w Scrum” mówiliśmy o potrzebie utrzymania stabilnego tempa prac. Do tego warto dodać chęć posiadania zespołów o stałym składzie. Takich, które zgrywają się oraz zdobywają wiedzę i doświadczenie. Stabilne zespoły, pracujące ze sobą od lat, działają wydajniej, znają się lepiej i dogadują się bez słów. Jak to osiągają? Chciałem napisać, że dzięki Retrsopektywom, ale byłaby to przesada. Wiadomo, że największe znaczenie ma czas spędzony razem.

Chociaż tu warto dodać, że retro jest dobrym przykładem na to, dlaczego podejście zwinne będzie działało tylko w długim terminie. Tyle mówimy o Conitnuous Improvement, ale zapominamy dodać, że większość usprawnień jest drobna i na uzyskanie widocznych efektów potrzeba trochę czasu. To nie jest tak, że w dwa Sprinty fundamentalnie zmienimy zasady współpracy.

 

Do zwinności w dwa miesiące

Co zrobić, jeżeli jesteśmy fanami zwinności, a nasz projekt bądź inicjatywa jest krótka i/lub powtarzalna? Wszystko zależy od tego, jak bardzo krótka i jak bardzo powtarzalna.

Jeżeli nasze projekty to typowe wdrażanie pudełkowego rozwiązania obejmujące tylko instalację i konfigurację, to prawdopodobnie jesteśmy w stanie rozpisać precyzyjny harmonogram dzień po dniu. Szczególnie, jeżeli podobnych wdrożeń zrobiliśmy już dziesiątki. Poważne pytanie, które musimy sobie zadać przy tak dobrze zdefiniowanej pracy brzmi “Co podejście zwinne ma nam dać?” Na jakie korzyści liczymy?

Może się okazać, że wcale nie musimy od razu sięgać po metodyki. Zamiast tego zawsze możemy stosować wybrane zwinne techniki. Wizualizacja pracy, daily, retro po każdym mini-projekcie – te rzeczy zawsze sprawią, że będziemy pracować lepiej. Ale w opisanym powyżej przypadku podejście waterfallowe nie będzie niczym złym, a dokładny harmonogram może być dla nas zbawieniem.

Podobnie sytuacja ma się w przypadku projektów trwających miesiąc czy dwa. Nawet jeśli wymagają one od nas kreatywności i wytworzenia jakiegoś rozwiązania, to trudno się spodziewać, że zwinne mechanizmy się zwrócą. Jasne, możemy zapisywać wymagania w postaci User Stories, trzymać je w backlogu i szacować w Story Points. Ale czy na pewno te konkretne techniki przełożą się na mierzalne korzyści? No dobrze, jeszcze te User Stories pewnie tak, ale szacowanie? Dla miesięcznego projektu?

Używajmy tego, co faktycznie ma sens. Zwinność zwinnością, ale zdrowy rozsądek przede wszystkim. A ten mówi, że działając “agile’owo” przez miesiąc lub dwa nie wszystkie obietnice zwinnego świata się u nas zmaterializują. Chociażby wspomniane już zwiększenie velocity zespołów – na to potrzeba miesięcy i lat. Nie uda nam się przyspieszyć, jeżeli co dwa miesiące demontujemy nasze zespoły i budujemy zupełnie nowe.

A co z transformacją?

Na koniec coś dla tych, którzy mimo ostrzeżenia na wstępie liczyli na przepis na “szybką zwinną transformację“. Skoro już dotrwaliście do tego miejsca, to coś się Wam należy.

W temacie “dwumiesięcznych transformacji” mogę tylko powiedzieć, że takowe nie istnieją. Nawet jeśli przeszkolimy wszystkich pracowników z wybranej metodyki w kilka tygodni, zorganizujemy sobie Scrum Masterów i wprowadzimy zwinne narzędzia, to i tak pozostaną nam te najtrudniejsze wyzwania, z którymi nie uporamy się w miesiąc, pół roku czy nawet rok.

Mowa oczywiście o podejściu produktowym i o agile mindset. W tym drugim przypadku wymóg czasowy jest oczywisty. Każda zmiana nastawienia wymaga nie tylko czasu, ale przede wszystkim ogromnych ilości akcji. Swoich przekonań zwykle nie zmieniamy pod wpływem argumentów, ale obserwując efekty naszego działania. Inaczej mówiąc, wiele razy musimy “zadziałać zwinnie” i zobaczyć, że jest lepiej niż było, żeby zacząć w to naprawdę wierzyć.

Jeżeli zaś chodzi o podejście produktowe, to jest to jeszcze szerszy temat, który zdecydowanie wykracza poza ramy krótkiego tekstu na środek tygodnia. A skoro tak, to jest to idealny moment, żeby zakończyć. Do następnego!

Tomasz Dzierżek

17 lat doświadczenia w IT, 9 lat doświadczenia w Scrum, PSM I-III, Scrum Master zespołów zwinnych, analityk IT, trener Scrum

Click Here to Leave a Comment Below

Leave a Reply: