Czym jest gildia?

Ciekaw jestem, czy wykorzystujecie gildie w swojej codziennej pracy? Pierwszy raz spotkaliśmy się z nimi dobrych kilka lat temu, ale nasze doświadczenie jasno mówi, że nie są one szeroko wykorzystywane. A szkoda, bo dobrze zestrojone mogą dać naprawdę dużo ciekawych dyskusji i działań. Czym jest gildia i dlaczego jej organizacja ma sens?

 

Czym jest gildia?

Termin “gildia” brzmi groźnie. Nie jest jednak niczym nowym. Z języka niemieckiego “gildia” oznacza związek, a z łacińskiego – współbractwo. O wiekowości terminu świadczy fakt, że już w średniowiecznej Europie istniały stowarzyszenia o tej nazwie. Pełniły one funkcje obronne, religijne czy towarzyskie. Już w XI wieku kupcy organizowali się w gildie, aby rozłożyć ryzyko związane z grabieżami organizowanymi przez rabusiów podczas przemieszczania się karawan z miejsca na miejsce.

Nie da się więc ukryć, że stowarzyszanie się i grupowa obrona swoich interesów działała. A skoro działało to działało, to dlaczego nie miałoby działać dalej?

Część z Was mogła się też spotkać z tym tematem przy okazji modelu Spotify, ale zarówno definicja, jak i koncepcja jest szersza. Współczesna definicja gildii, która zdaje się oddawać sens tego terminu to “organiczna i szeroko zakrojona ‘wspólnota zainteresowań’, która chce dzielić się wiedzą, narzędziami, praktykami”. Oznacza to, że gildia może grupować ludzi zajmujących się wspólnymi zainteresowaniami np. zagadnieniem zapewnienia jakości czy… RODO.

 

Ludzie gildii

W gildii nie muszą brać udziału ludzie tylko jednej profesji. To nie musi być gildia kupców, testerów, programistów czy analityków. Owszem, często zdarza się, i zdarzać się będzie, że kompetencje w ramach gildii będą bardzo jednorodne. Wiele osób uważa, że tak właśnie powinny wyglądać. Jednak ulubiony przykład, który przedstawiłem powyżej zadaje kłam tej koncepcji. Gildia RODO była pięknym przykładem na to, że ta może, a nawet musi, być różnorodna. Grupowała ludzi wielu specjalności, wielu różnych domen w jednym celu – wypracowania jak najlepszego rozwiązania dopasowanego do potrzeb interesariusza. Scalała ich wspólnota zainteresowań.

Ale po co właściwie te gildie? Czy to nie będzie kolejne spotkanie, poza wydarzeniami Scrum, które oderwie nas od pracy? Tutaj z pomocą przychodzi zdrowy rozsądek. Pracując w gildii pracujemy wspólnie nad osiągnięciem celu. Powoduje to, że wspólnie wypracowujemy najlepsze rozwiązania czy szukamy odpowiedzi na pojawiające się wyzwania. Wypracowane rozwiązania są akceptowalne przez wszystkich uczestników procesu, a co za tym idzie nikt nie będzie zaskoczony “wrzutką” w backlogu. Samo spotkanie, również zwane gildią, nie jest zaś jedyną emanacją tego tworu. Bo przecież poza samym wydarzeniem, nadal współpracujemy z tymi samymi ludźmi. Dzieje się to niejako w dodatku do naszego “zwykłego” zespołu.

Alternatywą jest praca nad rozwiązaniem w silosach, w zamkniętych grupach, które (jeśli ktoś o to zadbał) uzgodniły zależności i sekwencyjnie czekają na nadchodzące wydarzenia. Brzmi jak pułapka i problemy z zapewnieniem spójności rozwiązania. Chyba nie warto.

 

Gildia SM, a może PO?

Monofunkcyjna gildia nie jest niczym złym. Nie każda musi dotyczyć przysłowiowego RODO, nie każda musi zbierać ludzi wielu profesji. Jeśli chcemy zbudować “wspólnotę zainteresowań” w ramach której będziemy dzielić się wiedzą, narzędziami, etc. gildia będzie do tego celu idealna. Czy na gidlii Scrum Masterów potrzebny jest ktoś poza nimi? Czy uczestnictwo testera w gildii Product Ownerów będzie dla niego interesujące? Nie, dlatego te gildie budować będziemy wokół jednej roli.

Porozmawiajmy o ramach. Najlepsze praktyki i doświadczenie mówią o tym, że gildia nie powinna być wydarzeniem zbyt długim. 45 minut czy jedna godzina powinno być wystarczające, aby przegadać najbardziej palący temat, zrecenzować fajną książkę czy zaprezentować nowe, interesujące narzędzie. Dłuższe spotkania będą wiały nudą. Częstotliwość odbywania się gildii nie powinna być większa niż raz w tygodniu. Nie oszukujmy się, na dwie czy trzy gildie w tygodniu nikt nie znajdzie czasu. Zresztą i tematyka z czasem będzie coraz bardziej miałka, co dodatkowo zniechęci ludzi.

Najważniejsze to zapewnienie celowości tego spotkania. Jeśli na najbliższą gildię nie ma tematu ani problemów do rozwiązania, jeśli nie ma o czym gadać, nie organizujmy jej. Spotkanie się tylko po to, aby się spotkać zostawmy na imprezy integracyjne. Nie marnujmy czasu, a ten który mamy wykorzystajmy w jak najlepszy sposób. Ostatnia rzecz – wykorzystajcie podejście “‘Lean Coffee”. Jeśli nie wiecie czym ono jest, wkrótce wyjaśnimy to w kolejnym wpisie.

 

Gildia

Gildia jest narzędziem, techniką, która dobrze wykorzystana może przynieść wiele pozytywnych rzeczy. Po pierwsze wzmacniamy komunikację. Po drugie, pracując w grupie zainteresowanych osób gwarantujemy sobie, że wszystkie z nich chcą osiągnąć zakładany cel a co za tym idzie zrobią wszystko, aby go osiągnąć. Po trzecie, unikamy sytuacji, w której w spotkaniach biorą udział osoby przypadkowe, tracące swój i nasz czas. Wreszcie po czwarte, jeśli naszym celem jest budowa zaangażowanego community, które będzie chciało dzielić się wiedzą i rozwiązywać problemy, gildia jest idealnym sposobem na powyższe.

Czy gildia jest niezbędna? Wyobrażam sobie życie bez niej i rozwiązywanie wyzwań w inny, mniej sformalizowany sposób. Szczególnie w sytuacji Z drugiej strony organizacja gildii powoduje, że do organizacji wysyłany jest komunikat o tym, że istnieje grupa osób, “wspólnota zainteresowań” która dzieli się widzą, albo została powołana do rozwiązania problemu. Zainteresowani podejmą rękawicę. Ciekawscy poszukają rezultatów prac.

Zabierając się za organizację gildii, potraktujcie ją jako eksperyment. Obserwujcie, dostrajajcie, adaptujcie. A kiedy stwierdzicie, że nie jest Wam potrzebna, nic na siłę – po prostu omincie kolejny termin.

Łukasz Bręk

14 lat doświadczenia w IT, 7 lat doświadczenia w Scrum, PSM, PSPO, Scrum Master zespołów zwinnych, Product Owner, analityk biznesowy, trener Scrum

Click Here to Leave a Comment Below

Leave a Reply: