Czego boisz się powiedzieć?

To, co robimy i mówimy samo w sobie bardzo dużo mówi o nas i o sytuacji w jakiej się znajdujemy. Są tacy, co powiedzą wszystko i wszędzie, a niektórzy nawet zrobią to taktownie. Jednak wiele ludzi nie jest ani przesadnie asertywna, ani odważna. Dla nich musimy zadbać o odpowiednie środowisko.

 

Kogo nie wolno krytykować?

Popularny cytat mówi, że “aby dowiedzieć się, kto ma nad tobą władzę, po prostu sprawdź kogo nie wolno ci krytykować”. Nie będziemy jednak zajmować się polityką, a spojrzymy na to przez bardziej praktyczny pryzmat pracy zawodowej.

Oczywiście, w większości miejsc istnieje jakaś hierarchia zależności służbowych i wcale nie musimy patrzeć, kogo nie wolno nam krytykować. Wystarczy pójść do HR-ów i sprawdzić, kto jest czyim przełożonym. Z drugiej jednak strony, nie zawsze hierarchia jest jawna. Czasami nasz szef to “spoko osoba”, ale gdzieś poza strukturami krąży jakaś osoba, o której pomysłach złego słowa powiedzieć nie można.

To zwykle dopiero wierzchołek góry lodowej, jeden z pierwszych objawów toksycznego środowiska pracy, które o haśle “agile mindset” nawet nie słyszało. No bo miejsce, w którym nie można krytykować niektórych osób prowadzi wprost do sytuacji, gdzie z pewnymi “rozkazami” się nie dyskutuje. Nikt nie zada najbardziej zwinnego pytania “Co się stanie jak tego nie zrobimy?” albo równie potrzebnego “Ale właściwie po co?“.

Przez pewną chwilę zajmowaliśmy się na naszym kanale na YouTube tematyką błędów poznawczych. Jednym z nich jest stronniczość względem autorytetów. Nawet jeśli ktoś mówi oczywistą bzdurę, to ludzie są mniej skłonni do krytycznego spojrzenia, korekty czy wyrażenia sprzeciwu, jeżeli wypowiedział to autorytet (np. osoba w mundurze, lekarz, przełożony).

Jeśli kogoś nie wolno krytykować, to będziemy robić największe bzdury wymyślone przez tą osobę, no bo przecież nikt nic złego nie powie. To nie jest ani zdrowe dla ludzi, ani korzystne dla organizacji.

 

Czego boisz się powiedzieć?

Dysfunkcje, patologie – różnie można nazywać sytuacje, w których unikamy mówienia tego, co nam leży na sercu. Czasami blokujemy sami siebie. Wtedy do nas też należy rozwiązanie tego problemu i bardzo często w takiej sytuacji nie obędzie się bez zewnętrznej pomocy. Ale zdarzy się też tak, że to nasze otoczenie i środowisko wpływa na to, co możemy otwarcie powiedzieć.

Organizacja w której pracujemy zawsze powiada jakąś kulturę, sposób myślenia (mindset) i pewne niepisane zasady. Wszystko co jest jawne zwykle jest przemyślane i służy pewnym konkretnym celom. Oczywiście może się zdarzyć, że już same te cele są patologiczne i np. nastawione na wyzysk pracowników. Dzisiejszy tekst nie jest jednak o tym, a o rzeczach, które dzieją się same bądź zasadach, które nie są do końca transparentne.

Jeżeli kogoś nie można skrytykować “bo nie”, jeśli o pewnych nieprawidłowościach się nie dyskutuje, a pewne rytuały dzieją się “bo zawsze tak robiliśmy” to jest to jasny sygnał, że coś jest nie tak. Pamiętajmy, że identyfikacja problemu to tylko pierwszy krok do jego rozwiązania. Tak jak inspekcja bez adaptacji to tylko marnowanie czasu, tak samo i my widząc takie patologie powinniśmy zareagować.

 

Och, ta transparentność

Miał być tekst o tym, czego boimy się powiedzieć i o powodach, dla których znajdujemy się w takiej sytuacji. Wyszedł natomiast kolejny tekst o transparentności. Może to i dobrze, bo jest to wartość, która jest niezwykle ważna tak samo w pracy, jak i w życiu prywatnym.

W każdej sytuacji, w której boimy się czegoś powiedzieć, bo [tu wpisz dowolne konsekwencje], zawsze powinniśmy przemówić. Konsekwencje niemówienia często są o wiele gorsze, niż cokolwiek się może wydarzyć, jak zwrócimy na coś uwagę. Odwołując się do klasycznych przykładów związkowych – mówiąc, że zupa jest za słona ryzykujemy urażenie czyjejś dumy i być może brak tejże zupy przez jakiś czas albo nawet na zawsze. Alternatywa to jedzenie zbyt słonego dania przez kolejne lata.

Jeżeli boimy się o czymś powiedzieć, bo przerażają nas potencjalne konsekwencje, to zawsze zastanówmy się jakie są skutki milczenia. Przenosząc to na naszą pracę – jeżeli tolerujemy dysfunkcyjne zachowania i patologiczne zasady, to skazujemy się na pracę w fatalnym otoczeniu. Jeśli nic nie powiemy, to nic się nie zmieni. Najgorszy możliwy rezultat odezwania się to potrzeba ewentualnej zmiany pracy. Tylko czy to na pewno jest czarny scenariusz?

Pozostając w środowisku, w którym nie czujemy się dobrze, które nas nie wspiera i gdzie nie możemy swobodnie się wypowiadać i rozwijać, szkodzimy także samym sobie. Jeżeli zależy nam na nas samych, to nie powinniśmy na to pozwalać. “Scoachujmy” samych siebie i zróbmy coś – spróbujmy zmienić otoczenie, a jeśli to nie wyjdzie – po prostu wymieńmy je na inne.

Tomasz Dzierżek

18 lat doświadczenia w IT, 10 lat doświadczenia w Scrum, PSM I-III, Scrum Master zespołów zwinnych, analityk IT, trener Scrum

Click Here to Leave a Comment Below

Leave a Reply: