Cel czy system?

Zanim zacząłem filozofować na temat zwinnego podejścia do życia i pracy, czułem, że stawianie sobie twardych celów nie jest skuteczne. O wiele lepiej mieć wizję przyszłości i system, który nas do niej doprowadzi.

 

Skazywanie się na porażkę

Stawianie sobie twardych, ściśle określonych celów jest proszeniem się o kłopoty, o porażki i o zniechęcenie. Jeśli obiecasz sobie, że każdego dnia wykonasz przynajmniej 15000 kroków, to jeden ulewny dzień, choroba albo nadgodziny sprawią, że odnosisz porażkę. A w takiej sytuacji łatwo o zrezygnowanie z całego pomysłu.

“Schudnę 10 kg przez 3 miesiące”, “dostanę w tym roku awans”, “będę ćwiczył codziennie” – ostre cele bez żadnego marginesu, ściśle określone miary i bliskie terminy to prosta droga do klęski.

Jeśli podejdziesz do celów elastycznie i obiecasz sobie, że przejdziesz sto tysięcy kroków każdego tygodnia, to zostawiasz sobie dość duże pole manewru. Możesz na przykład zrealizować swój ambitny plan w trzy dowolne dni, zwinnie uwzględniając po drodze nieprzewidziane wydarzenia. Masz więcej możliwości.

Jeszcze lepszym rozwiązaniem będzie zorganizowanie swojego życia tak, żeby chodzić jak najwięcej. Sprzedaj samochód, chodź pieszo do pracy i biegaj na siłownię. Nie stawiaj sobie żadnych celów, ale zbuduj efektywny system, dostosowując go w miarę potrzeb i osiąganych rezultatów. “Inspect and adapt”. Nie planuj, ale mierz.

 

Cel czy system?

Nie chodzi o to, żeby o 23:59 zobaczyć, że na liczniku jest ledwo pięć tysięcy kroków. Jeżeli naprawdę zależy ci na robieniu 15 tysięcy dziennie, to paradoksalnie nie powinieneś skupiać się na chodzeniu, tylko na tworzeniu okazji do chodzenia. Gdy tych okazji będzie wystarczająco dużo, to osiągnięcie założonej liczby kroków zadzieje się “samo”.

Tworzenie systemów w celu osiągnięcia celów to nic innego, jak realizacja podstawowego założenia rozwiązywania problemów złożonych rodem z Cynefin framework. Ułóżmy sobie rozkład dnia tak, żeby chodzić jak najwięcej (eksperyment), zobaczmy jakie osiągamy wyniki (rozpoznanie) i zmodyfikujmy ten plan w miarę potrzeb (działanie). Pomóc w tym mogą chociażby proste listy ToDo, dzięki którym łatwiej jest zobaczyć, gdzie jeszcze można znaleźć okazję.

“Przebiegnę maraton w trzy godziny” to cel. Dieta, program treningowy i ćwiczenia to system, który prędzej czy później doprowadzi do zrealizowania tego celu. Nie ma sensu sprawdzanie swojego czasu co tydzień. Wystarczy skupić się na treningach i dobrym odżywianiu. Sukces przyjdzie “sam”.

Mając cel możemy odnieść porażkę, budując system może on co najwyżej okazać się niedoskonały. Ulepszając go nie tylko przybliżamy się do osiągania niewypowiedzianych celów, ale też unikamy pułapki stawiania sobie zbyt niskich wymagań. Bo gdy patrzymy cały czas na licznik kroków, to przestaniemy na niego zwracać uwagę po osiągnięciu założonego celu. Za to budując system i ignorując licznik, może okazać się, że przekroczymy nasze oczekiwania.

Scrum, jako reprezentant metodyk zwinnych, nie obiecuje nam, że nasze cele osiągniemy możliwie najszybciej i najmniejszym kosztem. Scrum to system, który pozwala nam kiedyś ewentualnie osiągnąć wizję przekazaną przez Product Ownera. A po drodze na pewno będziemy zaliczać jeden cel za drugim.

 

Cel czy potrzeba?

Stawianie sobie celów przypomina skupianie się na rozwiązaniach, zamiast na problemach. “Potrzebujemy mieć możliwość wprowadzenia na tym ekranie następujących danych” w ogóle nie bierze pod uwagę, że te dane mogą już być dostępne w naszym systemie. Nie wspominając już o tym, że mogą być one zupełnie bezużyteczne.

“Będę robił co najmniej 15000 kroków dziennie” to też próba rozwiązania niewypowiedzianego problemu. Jeśli chcemy poprawić wydolność naszego organizmu – ma to jeszcze jakiś sens. Jeżeli natomiast chcemy poprawić naszą sylwetkę, to wystarczy wyeliminowanie większości węglowodanów z diety, dostarczanie odpowiednio dużo białka i regularne ćwiczenia z obciążeniem. Nie są to jednak cele, ale elementy składowe systemu.

Produktem ubocznym dobrego systemu jest spełnianie celów.

Z punktu widzenia naszego umysłu niezwykle ważne jest, żeby te “przypadkowo” osiągane cele realizowały nasze wewnętrzne potrzeby. Cel, który został nam narzucony lub jest z nami niekompatybilny będzie niezwykle trudny do osiągnięcia. I to nieważne czy będziemy się do niego zmuszać, czy będziemy próbować budować system. Podświadomie będziemy unikać niechcianych czynności.

Za to cel wynikający z naszej wewnętrznej potrzeby będzie “realizował się sam”, szczególnie jeśli mu w tym pomożemy budując system.

 

Cel, a wizja

W tym całym zamieszaniu umknęła nam jeszcze definicja wizji, która ściśle się z naszym systemem wiąże. Wskazuje nam ona kierunek, w którym podążamy, chociaż sama w sobie nie jest celem.

Wizja to jakiś migawka z przyszłości. Obraz tego, jak pewnego dnia będzie wyglądał dany aspekt rzeczywistości. Jeśli widzimy siebie z sześciopakiem na plaży, to jest to nasza wizja. Nasz system, to wszystko, co przybliża nas do ziszczenia się tej wizji. Cele, jeżeli już musimy sobie jakieś stawiać, to będą po prostu kolejne kamienie milowe, stojące na drodze do ideału.

W skali wszechświata nie ma znaczenia w jakim dokładnie kierunku ani z jaką prędkością się poruszamy, o ile nasze działania przybliżają nas do urzeczywistnienia się naszej wizji. Jeśli mam za dużo tkanki tłuszczowej, a za mało mięśniowej to zarówno redukcja tej pierwszej, jak i nabieranie tej drugiej to kroki w dobrą stronę. Jeżeli chcę napisać książkę, to każda kolejna strona przybliża mnie do tego celu. Nawet, jeśli z dziesięciu napisanych wyrzucę potem dziewięć.

Każdy, kto kiedykolwiek omijał wielki korek dłuższą trasą wie, że są takie sytuacje, w której jazda nie w tym kierunku co trzeba, jest najlepszym wyjściem. I nawet jeśli koniec końców zajmuje nam to tyle samo czasu, to mamy lepsze samopoczucie, gdy nie stoimy bezczynnie.

Czujemy się lepiej i działamy bardziej skutecznie, jeśli unikamy “porażek” związanych z bezsensownie stawianymi celami. A już w ogóle jesteśmy spokojni, jeżeli widzimy, że zbudowany przez nas system działa. Jeżeli coraz lepiej znamy naszą wizję i ciągle ulepszamy nasz system, to nie ma siły – w końcu ją zrealizujemy. Po drodze, oczywiście, osiągając jakieś cele.

Tomasz Dzierżek

17 lat doświadczenia w IT, 9 lat doświadczenia w Scrum, PSM I-III, Scrum Master zespołów zwinnych, analityk IT, trener Scrum

Click Here to Leave a Comment Below

Leave a Reply: