Siła przyzwyczajenia

Szczególna odmiana przyzwyczajenia to rutyna, o której już pisaliśmy, że jest zła. Istnieje jednak i pozytywna strona tej materii. Jak, komu i do czego może przydać się siła przyzwyczajenia?

 

Przyzwyczajenie, czy nuda?

Wiecie co robi 85% z nas wsiadając do samochodu? Zapina pasy. Podobny automatyzm to nakładanie pasty do zębów na szczoteczkę po wejściu do łazienki. Tego typu przyzwyczajenia pielęgnujemy w sobie, sami lub zmuszani przez innych, od najmłodszych lat. Nie ma znaczenia czy mówimy o podstawowych, codziennych czynnościach, czy o zadaniach wykonywanych w pracy. Po prostu tak już mamy.

Dopóki czynności te nie zajmują nam za dużo czasu, wszystko jest w porządku. Inaczej rzecz ma się, kiedy powtarzalność czynności przeradza się w rutynę, która z kolei zamiast pożytku przynosi nam negatywne skutki.

Dziś jednak skupimy się na pozytywach. Przyjrzymy się temu, jak siłę przyzwyczajenia wykorzystać w ten pożądany przez nas sposób. Bo to, zawsze taki możemy znaleźć i coś dzięki niemu osiągnąć jest więcej niż pewne.

 

Beneficjenci siły przyzwyczajenia

Wychodząc od metodyk agile wiemy, że dobrze działający, zwinny zespół powinien być prawie jak maszyna. “Prawie”, bo nikt nie chce wykonywać swoich obowiązków automatycznie czy bezwolnie. Obdarcie podejmowanych przez nas czynności z myślenia prowadzi w prosty sposób do postawienia nas w sytuacji trybików wielkiej maszyny. To, dla tych ambitniejszych, jest już przesłanką do poszukiwania wyzwań, które przyniosą im więcej zawodowej satysfakcji.

Automatyczność, o której staram się dziś opowiedzieć, to wykonywanie pewnych czynności w sposób, który przyniesie korzyści, ale bez niepotrzebnego zaprzątania nam głowy. To jak pamięć mięśniowa strzelca wyborowego. Wielokrotne wykonanie tej samej czynności zawsze daje przewagę.

Skoro więc korzyści mogą osiągać inni, dlaczego nie możemy robić tego także my? Kto zatem powinien być zainteresowany tą “automatyzacją”? Każdy, od członka Zespołu Deweloperskiego, przez Scrum Mastera do Product Ownera. Wszystkie wymienione przeze mnie trzy role Scrum mogą dostarczają wartość wykonując automatycznie swoje zadania.

 

Jak pozytywnie przyzwyczajać?

Zastanówmy się, w których miejscach możemy odnieść korzyści z wykonywania tej samej czynności w ten sam sposób? Odpowiedź zawiera się w pytaniu, rozpocznijmy więc od Daily Scrum.

Daily, organizowane w tym samym miejscu i tym samym czasie, niezależnie od sytuacji powoduje, że przyzwyczajenie do jego “odbywania” zrywa nas z krzeseł. Co więcej, po pewnym czasie spotykamy się już nawet bez dźwięku dzwonka czy nawoływania Scrum Mastera. Czy jest to stan pożądany? Jak najbardziej. Czy jest to siła przyzwyczajenia? Jak najbardziej.

Podobnie zresztą rzecz ma się z pozostałymi wydarzeniami Scrum. Ludzki umysł lubi powtarzalność i przewidywalność. Zamiast ciągle analizować otoczenie i uważać na to, co się zaraz stanie, może skupić się na innych rzeczach.

Idźmy dalej. Jeśli każdy kawałek kodu wytworzony przez programistę, niezależnie jak mały, podlegał będzie code review – ograniczymy ilość możliwych do wystąpienia problemów produkcyjnych. Jeśli do każdego zrealizowanego wymagania, przyłożymy Definition of Done, również osiągniemy dokładnie ten sam rezultat.

Klucz tkwi jednak w słowach “jeśli” i “każde”. Ubranie jakieś czynności w szatę przyzwyczajenia spowoduje, że za każdym razem podejmiemy dokładnie tę samą sekwencję kroków. Mamy to!

 

Siła przyzwyczajenia

Przyzwyczajenie, szczególnie to pielęgnowane, jest bezcenne dla prawidłowego działania zespołu czy projektu. Pozwala ograniczyć ilość niepotrzebnych i często zbędnych czynności i decyzji. Dla doświadczonych zespołów przyzwyczajenie to jest nijako samoistne. Gdy pracujemy ze sobą długo, często podejmowane czynności wchodzą nam w krew.

Zespoły, które rozpoczynają wspólną pracę i dopiero się kształtują, potrzebują wsparcia. Może go udzielić  Scrum Master (odpowiedzialny za rozumienie i stosowanie metodyki), Product Owner czy pozostali członkowie Zespołu Deweloperskiego. W końcu cały Scrum Team jest samoorganizujący się. Wszyscy mają w tym interes, bo to się po prostu opłaca.

Jak w wielu przypadkach, tak i w tym należy jednak uważać, żeby nie przesadzić. Łatwo jest z pozytywnego przyzwyczajenia przejść do tego negatywnego, w którym czynności wykonujemy rutynowo, bez zastanowienia się nad ich skutkami. Stajemy się wtedy świadkami powolnego psucia tego, co wspólnie zbudowaliśmy. Obserwować będziemy wówczas proces opisywany jako Broken Window Theory.

Łukasz Bręk

14 lat doświadczenia w IT, 7 lat doświadczenia w Scrum, PSM, PSPO, Scrum Master zespołów zwinnych, Product Owner, analityk biznesowy, trener Scrum

Click Here to Leave a Comment Below

Leave a Reply: