#nomoredaily

Wszyscy lub prawie wszyscy znamy ruch #noestimates, który od dłuższego czasu czeka cierpliwe (i wysoko) na naszej liście ToDo. Dziś jednak zajmiemy się ruchem #nomoredaily, a dokładniej sprawdzimy, dlaczego daily nie zawsze jest najlepszym pomysłem i kiedy może być tym złym.

 

Skąd pomysł na #nomoredaily?

Daily, Daily Stand-up Meeting, Daily Scrum, Stand-up – określeń na codzienne, maksymalnie 15 minutowe spotkanie jest naprawdę sporo. Nieważne jednak, z którego korzystamy, w końcu i tak codziennie, w tym samym miejscu i o tym samym czasie stajemy przed zespołem i mówimy. I tutaj pojawia się zasadnicze pytanie jak mówić, aby być słuchanym albo o czym mówić na Daily, aby inni nie powiedzieli, że ich to nie dotyczy.

Nie zawsze bycie słuchanym zależy od osoby, która mówi. W części przypadków będzie to wynikiem decyzji, które zostały podjęte gdzieś indziej, zwykle “gdzieś wyżej”. I powiedzmy sobie szczerze niektóre błędne decyzje dotyczące daily są fatalne i trzeba się z nich jak najszybciej wycofać. W przeciwnym wypadku, ruch #nomoredaily zacznie się dramatycznie rozszerzać. Czytaj: ludzie zaczynają na daily narzekać albo wręcz żądać jego zniesienia. To z kolei może doprowadzić może do sytuacji, w której spotkanie to albo nie będzie się odbywać albo jego cel zostanie wypaczony.

Bowiem często decyzjami “kierownictwa” czy “managementu” daily staje się…

 

Status

Daily jako status – jeden z najgorszych antywzorców scrumowych. I jako status zwykle też trwa dłużej niż podręcznikowe 15 min. I może nawet część osób nie będzie miała z tym problemu. Jednak dla znacznej większości – tych, którzy oczekują 15 min, planistycznego spotkania – będzie to nie do przyjęcia. Umiejętność w tym przypadku polega na pokazaniu, że nie ma zgody i przyzwolenia na poruszanie na spotkaniu tematów, które nie dotyczą Daily.

Umiejętnością jest zrobienie tego w to w taki sposób, aby z jednej strony nikt nie poczuł się obrażony, a z drugiej, aby nie dać „sobie” wejść na głowę. Pisząc “sobie” mam na myśli cały Zespół Deweloperski, który jest odpowiedzialny za organizację i przeprowadzenie codziennego spotkania. W przeciwnym wypadku, w sytuacji, w której nad tym nie zapanujemy, notoryczne łamanie timeboxa doprowadzi do powstania ruchu #nomoredaily.

A co w przypadku, gdy pojawi się głos “To jasne, może przenieśmy wszystkie nasze dyskusje na „po” Daily?” Zastanówmy się skąd się on bierze. Czy na pewno po Daily adresujemy tematy, które na to spotkanie przenosimy? Bo jeśli nie, mówić kolokwialnie, sami strzelamy sobie w kolano!

 

Kim on jest i co on robi?

Zebraliśmy się pod tablicą, zaczynamy mówić o rzeczach, które ukończyliśmy, planujemy, o przeszkodach i nagle zaczyna mówić on. Mamy wrażenie, że jest człowiekiem z innej bajki, że trochę do nas nie pasuje. Opowiada o rzeczach, o których nie mamy pojęcia i które nie mają wpływu na nasze prace. Dzięki niemu, po każdym Sprincie wpada nam do Backlogu kilka dodatkowych rzeczy. Ale jak mamy mu pomóc na daily?

Opisana sytuacja, ma miejsce wcale nie tak rzadko. W naszym zespole jest ktoś, kto odgrywa ważną rolę w ekosystemie naszej organizacji, ale management nie do końca miał pomysł na to, co z takim człowiekiem zrobić. Trafił więc do nas i trochę udaje, że jest w naszym zespole, chociaż zajmuje się czymś innym. Bo ma być na Daily, ale jednocześnie wie, że to co mówi nikogo nie interesuje. I mówi sam do siebie.

Nie ma się więc co dziwić, że w oczach tego człowieka wartość informacji przekazywanych podczas Daily z punktu widzenia zespołu, do którego został przydzielony jest zerowa. Po co więc mu Daily? Czy #nomoredaily dla tej konkretnej  osoby nie będzie idealnym rozwiązaniem?

 

#nomoredaily

Na powyższych przykładach starałem się pokazać, że ruch #nomoredaily, jego powstanie i rozwój w naszych zespołach zależy tak naprawdę od nas samych.To my nie możemy (ale nie powinniśmy) wypaczać cel tego spotkania i decydować o tym, czy będą w nim brały udział jedynie osoby, które faktycznie stanowią zespół.

Myślę, że idea tego wydarzenia, jego wartości oraz korzyści, jakie z niego płyną, są dla wszystkich jasne i oczywiste. I choćby z tych powodów warto postarać się, aby te maksymalnie 15 minut naszego codziennego spotkania było wykorzystane do maksimum. Abyśmy otrzymali dokładnie to, czego potrzebujemy. Szczególnie w dzisiejszym czasie, kiedy nierzadko ten kwadrans to jedyny wspólny slot czasowy dla zespołu, pracującego w różnych lokalizacjach.

A jeśli macie problem z Daily, skorzystajcie z pomocy doświadczonego Scrum Mastera lub Agile Coacha. Dlaczego zakładam, że ona czy on nie ma pojęcia o tym co się dzieje? Przecież wcale nie musi ich być na daily, a na retrospektywie „ktoś” może zapomnieć podjąć ten niezwykle ważny problem. Wspólnie z SM lun AC zrobicie wszystko, aby do #nomoredaily nigdy nie doszło.

Łukasz Bręk

14 lat doświadczenia w IT, 7 lat doświadczenia w Scrum, PSM, PSPO, Scrum Master zespołów zwinnych, Product Owner, analityk biznesowy, trener Scrum

Click Here to Leave a Comment Below

Leave a Reply: