Jajecznica, czyli…

Na pozór tytuł tego posta nie ma nic wspólnego z IT. Ktoś mógłby mi zarzucić, że to tekst, pod którym zbieramy kliknięcia. Po pierwsze, nigdy nie stosujemy ten prymitywnej metody (no, może raz się zdarzyło). Po drugie, temat ten jak najbardziej pasuje do zwinności, którą omawiamy na naszym blogu. Po co nam więc ta jajecznica i o co w niej chodzi?

 

Zwinna metodyka w zwinnej firmie

Sprawa jest prosta. Tak się składa, że ten tydzień, zarówno w moim jak i Tomka wykonaniu, jak rzadko kiedy dotyczy zwinnego podejścia. Skoro więc mamy “zwinny tydzień” w ramach którego działamy 24/7, to warto uchylić rąbka tajemnicy odnośnie tego, czym się zajmujemy.

Budujemy zwinną organizację. Organizujemy ją pieczołowicie i wszystko wygląda na gotowe. Dołożyliśmy wszelkich starań, aby wszystko co tylko się da i co przyszło nam do głowy, starannie zaplanować. Nie ma miejsca ani na niespodzianki, ani na jakąkolwiek inwencję twórczą – wszystko jest ustalone.

Nie wiem dlaczego, ale osobiście nie widzę profitów z takiej organizacji pracy. Może wynika to z tego, że nigdy sam tak nie pracowałem, ale nie potrafię sobie wyobrazić, jak pracować w organizacji, w której wszystko jest już zaplanowane co do najdrobniejszych szczegółów.

Jak spróbować w takiej organizacji coś zmienić, dopasować, spowodować, aby lepiej odpowiadała ona naszym potrzebom?

 

Praca u podstaw

Tutaj dochodzimy do sedna sprawy. Wszystko zostało zaplanowane. Czy dobrze? Czy zgodnie ze sposobem, w jaki będzie chciał pracować Zespół Deweloperski? To wydaje się nieistotne, przynajmniej na tę chwilę. Przecież wszystko mamy zaplanowane!

Najbardziej dziwi mnie fakt, że czasami potrzeba ułożenia wszystkiego wychodzi od samych zespołów. Niektórzy proszą o jasne wytyczne i szczegółowy sposób, w jaki sposób mają pracować.

Czy nie lepiej jest zostawić sobie jednak trochę przestrzeni na dopracowanie sposoby pracy do stylu, na eksperymenty? Przecież narzucony z góry styl pracy wcale nie musi oznaczać, że będzie on lepszy niż ten, który wypracowalibyśmy sami!

Zastanawiające są źródła tej potrzeby. Skoro możemy się samozorganizować, “samodecydować” o tym jak będziemy pracować, to dlaczego oczekujemy, że ktoś nam narzuci styl pracy? Wiele zespołów czy organizacji za tę wolność dałoby wiele. A jednak…

 

“Bo ktoś podjął tę decyzję za mnie”

Najistotniejszą przyczyną wydaje się być pozbycie się odpowiedzialności. Jeśli coś pójdzie nie tak, szczególnie jeśli jest to jeden z pierwszych projektów, które realizujemy “po nowemu”, to nikt nie powie, że to wina zespołu. Nikt nawet nie spojrzy w stronę Development Teamu, bo przecież “ktoś narzucił nam ten sposób pracy”. My tylko wykonywaliśmy zapisy metodyki.

Inną przyczyną może być chęć przeciągania ustaleń w zakresie sposoby pracy. Po ujawnieniu wizji nagle pojawia się sto różnych “przeciw”, z którymi musimy sobie poradzić. Zgadzamy się na pracę w kształcie opisanym, ale… No właśnie, to “ale” jest zawsze kością niezgody prowadzącą często do długich rozważań “co by było gdyby”.

Są organizacje, które przystaną na takie warunki, wezmą na siebie odpowiedzialność za zbudowanie metodyki pracy dla Zespołu, a później, jeśli coś pójdzie nie tak, przyjmą też odpowiedzialność za efekty (a później tę odpowiedzialność zrzucą na osobę, która tę metodykę budowała).

Z drugiej strony są też takie miejsca, i do takich mi bliżej, które zostawią wybór sposoby pracy zespołowi. To nigdy nie jest tak, że zespół zostaje bez ram. Jakieś wytyczne będą istniały na pewno (np. określone poprzez właściwe zdefiniowanie Definition of Done). Zespół musi się w nie “tylko” wpasować i powiedzieć “będziemy pracować tak i tak”.

 

Jajecznica

O co więc chodzi z tą jajecznicą? Często impulsem do napisania jakiegoś wpisu jest zasłyszane zdanie. Nie inaczej było tym razem. Moja złota sentencja na ten tydzień to:

“Z jajka da się zrobić jajecznicę, ale z jajecznicy jajka już nie!”

Podejmując decyzję o sposobie lub wskazując na konieczność narzucenia metodyki pracy bardzo często postępujemy w sposób dobrze nam znany. Przecież wiele razy pracowaliśmy w projektach, w których w taki sposób właśnie działaliśmy. Nie zastanawiamy się nad konsekwencjami naszej decyzji jak również nad faktem, co by było, gdybyśmy tym razem wykonali coś inaczej. Niczym robiąc jajecznicę, rozłupujemy skorupki aby wylać ich zawartość na patelnię. A co w przypadku, gdy tym razem klient zażyczy sobie “na twardo”?

W przypadku jajecznicy można powiedzieć, używając innego kulinarnego powiedzenia, “musztarda po obiedzie”. W przypadku zespołów, staniemy przed koniecznością zmiany sposobu pracy. Tego, który sami stworzyliśmy! Miał być najlepszy, coś jednak poszło nie tak. Zostawmy więc wybór sposoby pracy tym, którym powinno zależeń na tym najbardziej. To Zespoły posiadają skin-in-the-game i zorganizują się w najlepszy dla nich sposób.

A to z kolei powinno nam zagwarantować skuteczność ich działania.

Łukasz Bręk

14 lat doświadczenia w IT, 7 lat doświadczenia w Scrum, PSM, PSPO, Scrum Master zespołów zwinnych, Product Owner, analityk biznesowy, trener Scrum

Click Here to Leave a Comment Below

Leave a Reply: